piątek, 17 lipca 2015

Moja (nie)przygoda z neuroleptykami



w artykule postaram sie pokrudce opisac moje eksperymety z neuroleptykami. Zaczne od krula neuroleptykow haloperidolu.
Poczatki (terapii) jak zjazd z stymulatów, I tak samo jak po nich powoludku ustepuje dajac wiekszy ogar, jednak bardzo silnie działa na receptory d2 powodjac uczucie znudzenia anchedoni bezsensu I samotnosci.
Obiawy te mijaja bardzo powoli ale zawsze pozostaje porzadane przezemnie zjawisko odbicia I mam nadzieje ze receptory kture to byly zablokowane z czasem zyskaly wieksza czułość co po odstawieniu powoduje zwiekszenie pobudliwości układów zwiozanych z tymrze receptorem. Emocje zwiozane z tymrze receptorem to uczucie spełnienia satysfakcji pozwala utrzymac przz dłuszy czas jedna aktywnosc I skupienie uwagi z kturym to było u mnie cierzko. Efekt odbicia jest zwiozany z plasycznoscia I pruba zachowania homeostazy przez nasz organizm. Starajac sie blokowac dany rceptor staje sie on bardziej czuły zwieksza sie ilosc nosnika informacji np białka enzymu lub w tym przypadku neuroprzekaznika dopaminy. Zabierajac substacje blokujaca taki stan utrzymuje się nadal zmniejszajac sie z taka sama szybkoscia jak sie zwiekszał. Z czym intesywnosc doznań jest odwrotnie proporcionalna do intesywnosci tych doznań. Dlatego tak łatwo sie uzalerznić. Tak czesto tszeba zmieniać leki antydepresyjne a działanie neuroleptyków słabnie z czasem. Najmilszy moim zdaniem jest chlorprotixen. Przypomina swojim działaniem bezodiazepiny I dzieki temu ze nie mozna sie nim uzalerznic ale nawet działa leczniczo na wszelkie uzalerznienia jest stosowany w wszystkich po-indoxykacyjnych. ale do tego wruce jutro.

czwartek, 16 lipca 2015

w obliczu nie tozsamosci.

Tak naprawde nie istniejemy. Jestesmy tylko zlepkiem mistycnej chemi. Wiec nie da sie zranic nieistniejacego bytu.

W nimniejszym artykule pisanym pod wpywem fluanksolu carbomazepiny I chlorprotiksenu kturu ustepuje z mijch receptorow dajac mi ogromny zastszyk energi ale I leku. Nic dziwnego chlorprotiksen ma pownowactwo do receptorow adrenolegicznych dopaminowych serotoninoawych I acytylocholinowych. Dajac podobny stan jak bezodiazepiny. Dzieki jego systematycznie ustepujacemu dziaaniu zawdzieczam dzisiejsze lekkie piuro. A dzieki neuroleptyka ogulna inteligecje I opanowanie. Ale nie o tym. Jestesmy chemia chemia zmieniajaca sie na co dzien. Umieramy I rodzimy sie na nowo kazdego dnia. A skoro umieramy I rodzimy sie na nowo w kaszdej sekudzie jak mozemy umrzec. Czysz znamy swoj poczatek. Czy znamy momet narodzin. Nie. Podswiadomie wiemy ze jestesmy ciagli na swoj sposub niesmiertelni. Ja juz staje sie dzis trascedecja. Wiem ze jestem sam dla siebie apsolutem samym w sobie. Kruchym I niezniszczalnym. Nie jestem tylko czcina co mysli. Jestem cala materia tej cziny ale I woda co przez nia przeplynie I energia co ja zasili. Z takiej perspektywy czcina jest apsolutem ruwnym bogu. Wyrwana obumrze by odzrodzic sie w powietsze wode I glebe. Odradzajac sie w tysiacu innych czcin. Ja tak samo stoje juz w obliczu transcedecji. Apsolutu kturego nikt nie moze pojac. W besssensie rodzi sie sens. Sens dla kturego istniejemy. Nasza mala trascedecja tu I teraz.
Moje zaorzenia wynikaja z buddyzmu. I w nastepnych dniach pokrutce wpraowadze was w ta filozofie