zagubiłem sens życia i dziś kąntepluje je... pograrzam się w marazmie i
melancholii
jutro pije... a jak skończę umyje mordę i pakuje się...
nie ma co płakać nad gruzami życia. cała nasza egzystęcjia to podróż. a ja biore ze sobą psa.
bo moja nadwrażliwość jest moim kluczem do trumny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz